Prace ręczne, zajęcia z rękodzieła historycznego, folklor i tradycja – chciałbym kiedyś znaleźć takie przedmioty lekcyjne w planie zajęć jakiejś podstawówki. Mogłoby się okazać, że obok rozwoju manualnego budzą się pasje, obok umiejętności praktycznych zdobywana jest wiedza historyczna, a obok niej spora dawka tradycji i folkloru. Obraz z pogranicza utopii, prawda? No nie wiem, może trochę tak, a może niekoniecznie.

12 kwietnia spotkaliśmy się w bibliotece z Karolem Matczakiem i jego kolekcją bab, makutr i form do masła. Dorośli i dzieci, dla jednych i drugich było to ciekawe przeżycie. Starsi przypomnieli sobie rzeczy, które wydawało im się, że zapomnieli, a młodzi dowiedzieli się czegoś nowego o czymś starym, czyli o tradycji i o tym, co się robiło na Święta Wielkanocne. Drewniana foremka w kształcie baranka posłużyła wszystkim do zrobienia maślanego baranka, a nawet dwóch. Trzeba było tylko przynieść własne masło, koniecznie zimne. Towarzyszyły temu opowieści o zwyczajach, świątecznych sprawach i obowiązkach i o tym, skąd się wzięły baby. Warto było.

Oczywiście zabrakło tylko zapachu wypieków świątecznych, ale przecież nie można mieć wszystkiego…..

T.P.